Losy rodziny Strażów dopiero się rozpoczynają.
Rozdziały opublikowane dotąd na blogu są jedynie zwiastunem większej opowieści — sagi, nad którą pracuję i która po ukończeniu zostanie wydana w formie e-booka.
Po wydarzeniach opisanych wcześniej Jan, syn rotmistrza Stanisława Straża, wkracza w świat niespokojnych kresowych rubieży Rzeczypospolitej — ziem, gdzie granicy nie wyznaczały mury, lecz odwaga ludzi, czujność strażników i pamięć o nieustannym zagrożeniu.
Na dalekim Podolu, pośród zamków, strażnic i stepowych szlaków, Jan poznaje prawdziwe oblicze pogranicza. Uczy się, czym jest odpowiedzialność, jak wysoką cenę mają decyzje podejmowane w jednej chwili i jak łatwo wojna odbiera człowiekowi wszystko, co dotąd uważał za pewne.
W świecie, gdzie wiara bywa ostatnią obroną, a honor znaczy więcej niż życie, dojrzewa człowiek, którego los splecie się z wielkimi wydarzeniami nadchodzących lat.
Przed nim czas prób, dramatycznych wyborów i wojny, która odmieni nie tylko jego życie, lecz także los całego rodu.
To dopiero początek drogi.
Dziękuję wszystkim, którzy czytają tę historię i wyruszają ze mną na kresowe szlaki. Mam nadzieję, że będziecie towarzyszyć rodzinie Strażów także w kolejnych rozdziałach tej opowieści.

9 komentarzy
Dziękuję za tę historię – zostaje w głowie i gdzieś głęboko pod skórą. Czekam na e-booka i na dalszy ciąg. Pozdrawiam serdecznie.
To było jak wejście do innego świata. Dziękuję, że mogłam tam zajrzeć.🙂
Czuję, że ta saga jeszcze mocno wybrzmi. Będę wypatrywać kolejnych wieści. 🙂
Dziękuję za te pierwsze rozdziały — zostawiają ślad i budzą ciekawość tego, co dalej. Pozdrawiam cieplutko 🙂
Widać ogrom pracy i serca włożonego w tę historię. Powodzenia przy dalszym pisaniu. Pozdrawiam serdecznie 🙂
Zakończenie, które bardziej otwiera niż zamyka. I to jest w nim najciekawsze.
Czuć, że to dopiero początek czegoś większego. Trzymam kciuki za całą sagę i pozdrawiam serdecznie 🙂
Piękny, spokojny koniec etapu. I jednocześnie niedosyt — w najlepszym możliwym sensie.
Ten klimat… surowy, prawdziwy, bez upiększeń. Czekam na e-booka. Z pozdrowieniem 🙂