jolantastrazyc.pl
  • Strona główna
  • Kontakt
  • Podróże
  • Wspomnienia
  • Opowiadania
  • Genealogia
  • Saga
    Wspomnienia

    Między otwarciem a zamknięciem

    by Jolanta Strażyc 2026-10-11

    Był taki moment, kiedy wszystko zaczęło się naprawdę dobrze układać. Blog Twoja Osobista Stylistka miał już swoją historię, Facebook działał, pojawiały się klientki, a ja coraz więcej czasu spędzałam nie przed blogiem, tylko z prawdziwymi kobietami.

    Były spotkania.

    Były galerie handlowe.

    Były przymierzalnie.

    Były ubrania, buty, torebki i to charakterystyczne zdanie:

    — Proszę tylko nie wybierać mi niczego czerwonego.

    Powstała też profesjonalna strona internetowa i to był dla mnie ważny moment. Blog był trochę jak domowy stół — swojski, pełen pomysłów, zdjęć i opowieści. Strona internetowa była już bardziej jak biuro:

    Profesjonalne.

    Porządne.

    Usługi opisane.

    Zdjęcia przygotowane.

    Oferta.

    Kontakt.

    Wszystko zaczynało wyglądać tak, jak powinien wyglądać prawdziwy biznes.

    I wtedy nadszedł rok 2020. A właściwie… przyszedł COVID i powiedział:

    — Sprawdzam.

    Nagle galerie handlowe przestały być miejscem spotkań. Sklepy zostały zamknięte, a ludzie zostali w domach. Problemem nie było już: „Czy ta sukienka dobrze leży?”. Problemem było: „Czy w ogóle możemy się spotkać?”.

    Wtedy pojawiło się pytanie, którego wcześniej właściwie nie brałam pod uwagę: Czy stylistka może pracować zdalnie?

    Nagle wszystkie te rzeczy, które wcześniej wydawały się trochę dodatkiem do pracy, stały się podstawowym narzędziem. Skype, Zoom i chyba jeszcze jakieś inne wynalazki, których wtedy człowiek uczył się szybciej, niż chciał.

    Nagle trzeba było nauczyć się prowadzić spotkanie online.

    Nie tylko technicznie.

    Trzeba było nauczyć się pracować z klientką, z którą nie można było razem chodzić po sklepach. Nie można było stanąć kilka kroków dalej i popatrzeć, jak ubranie układa się na sylwetce.

    Za to można było powiedzieć:

    — Proszę otworzyć szafę.

    I tu zaczynała się przygoda. Nagle na ekranie pojawiały się ubrania, których właścicielka nie nosiła od pięciu lat.

    — A to?

    — Tego nie noszę.

    — Dlaczego?

    — Nie wiem.

    — To dlaczego to trzymasz?

    — Też nie wiem.

    I człowiek zaczynał rozumieć, że nawet bez galerii handlowej można zrobić całkiem niezłą rewolucję. Tylko trzeba było zmienić sposób pracy.

    Zamiast: „Spotykamy się w galerii”, pojawiło się: „Spotykamy się online.”

    Zamiast wspólnego chodzenia po sklepach — przeglądanie ofert w Internecie.

    Zamiast wybierania ubrań w sklepie — wspólne oglądanie zdjęć.

    Zamiast: „Proszę wejść do przymierzalni”, było: „Proszę założyć i podejść do kamery.”

    I wiecie co? To zaczęło działać.

    Technologia postanowiła wtedy wychowywać nas wszystkich. Ale z czasem zaczęło być coraz łatwiej i okazało się, że Internet, który wcześniej był tylko jednym z miejsc, gdzie można było pokazać swoją pracę, może stać się miejscem pracy. To było dla mnie ogromne odkrycie, bo nagle granica między stylistką a klientką przestała przebiegać przez galerię handlową.

    Klientka mogła siedzieć w swoim domu. Ja w swoim. A pomiędzy nami był komputer i całkiem sporo rozmowy. Co więcej — zaczęłyśmy odkrywać, że spotkanie online ma też swoje zalety. Klientka była u siebie. Mogła od razu wyciągnąć z szafy konkretną rzecz i przymierzyć ją w domu. Mogła pokazać mi buty, o których zapomniała albo otworzyć szafę i powiedzieć:

    — Mam tego mnóstwo, tylko nie wiem, z czym to nosić.

    I właśnie wtedy zaczynało się prawdziwe stylistyczne śledztwo.

    Co masz?

    Czego nie nosisz?

    Dlaczego?

    Co lubisz?

    Czego nie lubisz?

    Co pasuje do czego?

    Czego brakuje?

    A czego absolutnie nie trzeba kupować?

    Pandemia nauczyła mnie jeszcze jednej rzeczy. Że w tej pracy nie chodzi tak naprawdę o zakupy. Galeria była tylko miejscem, narzędziem. Najważniejsza była relacja z klientką i umiejętność patrzenia. A tego Internet nam nie zabrał. Wręcz przeciwnie.

    Musiałam nauczyć się patrzeć jeszcze uważniej.

    Na ekran.

    Na sylwetkę.

    Na sposób poruszania się.

    Na to, jak kobieta mówi o swoich ubraniach.

    Na to, które rzeczy pokazuje z dumą, a które wyciąga z szafy z miną: „Nie pytaj, dlaczego to jeszcze tutaj jest”.

    I tak, trochę z konieczności, trochę z ciekawości, a trochę dlatego, że biznes nie miał zamiaru sam się utrzymać, przestawiłam się na pracę online.

    Bo rok 2020 bardzo szybko nauczył mnie jednej rzeczy: albo się dostosujesz, albo zamkniesz drzwi. A ja swoich drzwi zamykać nie zamierzałam, tylko chwilowo przeniosłam je… do komputera.

    Tak rozpoczął się kolejny etap.

    Stylistka bez galerii.

    Przymierzanie ubrań bez przymierzalni.

    Zakupy bez chodzenia po sklepach.

    I klientki, które zamiast mówić:

    — Spotkajmy się w galerii.

    zaczęły mówić:

    — Wyślę pani zdjęcie moich ulubionych ubrań.

    To był idealny czas, kiedy nauczyłam się czegoś ważniejszego niż wybierania ubrań. Nauczyłam się pracować z kobietą niezależnie od tego, gdzie ona stoi. Nawet jeśli stoi w swojej sypialni przed własną szafą, z laptopem na łóżku.

    Kiedy w maju 2020 roku zaczęło się stopniowe odmrażanie gospodarki, poczułam coś, czego wcześniej bardzo mi brakowało — możliwość powrotu do świata, który przez kilka tygodni wydawał się nagle zatrzymany.

    Otwierano kolejne sklepy, galerie i usługi. Można było coraz swobodniej wychodzić z domu, spotykać się z ludźmi, załatwiać sprawy, które wcześniej odkładaliśmy. Oczywiście nie oznaczało to jeszcze powrotu do dawnej normalności. Nadal były maseczki, ograniczenia, ostrożność i nieustanne pytanie, co właściwie będzie dalej. Ale po miesiącach życia w rytmie „zostań w domu” nawet takie drobne możliwości wydawały się czymś ogromnym.

    Internet, który jeszcze niedawno kojarzył mi się głównie z awaryjnym sposobem pracy, na dobre zadomowił się w mojej codzienności. Moja działalność stylistki-online zaczęła się powoli zmieniać w prawdziwą usługę. Klienci przekonywali się, że można rozmawiać o ubraniach, kolorach, fasonach i stylu, nie siedząc razem przy stole w kawiarni. Można było przesyłać zdjęcia, przygotowywać propozycje, konsultować zakupy i podejmować decyzje właściwie bez wychodzenia z domu. To, co początkowo wydawało się rozwiązaniem tymczasowym, zostało ze mną na dłużej.

    Internet stał się nie tylko narzędziem pracy, ale także miejscem spotkań.

    Spotykałam się tam z Majką, z Ewą, a także z Karolem i Konradem… Każde z tych spotkań było trochę inne. Mieliśmy swoje rozmowy, swoje tematy i swoje codzienne sprawy, które nagle można było dzielić mimo kilometrów i zamkniętych granic.

    Nie przypuszczałam wtedy, że jedno z tych spotkań zostanie w mojej pamięci na zawsze.

    Ewa któregoś dnia poczuła się źle.

    Początkowo pewnie nikt z nas nie chciał myśleć o najgorszym. Człowiek przecież często próbuje znaleźć jakieś zwyczajne wyjaśnienie dla złego samopoczucia. Jednak badania, które wykonano, przyniosły wiadomość, której nie dało się już oswoić prostymi słowami. Choroba była zaawansowana.

    A przecież był rok 2020. Rok, w którym wszystko było trudniejsze niż wcześniej.

    Nawet chorowanie odbywało się inaczej. Szpitale były zamknięte dla odwiedzających, spotkania z bliskimi ograniczone, a możliwość bycia obok drugiego człowieka nie była już czymś oczywistym.

    Latem życie rzeczywiście zaczęło wyglądać bardziej normalnie. Można wyjść na miasto i spotkać się z ludźmi. Można było korzystać ze sklepów, restauracji, pójść do fryzjera… Niby wracaliśmy do codzienności, choć właściwie cały czas mieliśmy z tyłu głowy świadomość, że ta normalność jest krucha.

    Do Ewy jednak nie można było wejść do szpitala.

    To było chyba jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń tamtego czasu — świadomość, że ktoś, kogo znasz i z kim jeszcze niedawno można było po prostu usiąść i porozmawiać, znajduje się za szpitalnymi drzwiami, a ty nie możesz być przy nim.

    Jesienią 2020 roku Ewa odeszła.

    Nie lubię pisać, że „przegrała walkę”. Nie była przecież żadną przegraną. Była Ewą — malarką, kobietą, z którą rozmawialiśmy, śmialiśmy się, dzieliliśmy kawałkami codzienności. Dlatego chyba najbliższe jest mi słowo „odeszła”. Zgasła. Usnęła i już się nie obudziła.

    Po kremacji mama i brat Ewy zabrali jej prochy do Elbląga — rodzinnego miasta, z którego pochodziła ona i jej rodzina.

    I tak kolejny raz przekonałam się, że życie potrafi zmienić kierunek w jednej chwili.

    Jeszcze niedawno rozmawialiśmy przez Internet, planowaliśmy, pracowaliśmy, opowiadaliśmy sobie o zwyczajnych rzeczach. A potem jednej osoby zabrakło…

    Pandemia jednak trwała nadal.

    Jesień 2020 roku przyniosła kolejną falę zachorowań i kolejne ograniczenia. Później przyszła zima 2020/2021, a wraz z nią następne obostrzenia. Szybko okazało się, że nie był to prosty schemat: zamknięcie w marcu, otwarcie w maju i koniec problemu.

    Życie otwierało się i zamykało na przemian.

    Dla mojej pracy oznaczało to, że Internet nadal pozostawał bardzo potrzebny. I choć początkowo traktowałam pracę online trochę jak rozwiązanie awaryjne, z czasem zaczęłam widzieć w niej coś znacznie więcej. Była wygodniejsza organizacyjnie, bezpieczniejsza i — co najważniejsze — pozwalała mi nadal pracować z ludźmi wtedy, kiedy bezpośrednie spotkania znowu stawały się trudne.

    W pewnym sensie pandemia nauczyła mnie więc dwóch rzeczy jednocześnie.

    Po pierwsze — jak bardzo potrzebujemy drugiego człowieka.

    A po drugie — że czasami potrafimy być blisko siebie także wtedy, kiedy dzielą nas drzwi szpitala, setki kilometrów albo ekran komputera.

    I chyba właśnie dlatego Internet, który na początku był dla mnie tylko narzędziem pracy, stał się w tamtym czasie czymś znacznie ważniejszym.

    Stał się częścią mojego życia.

    2026-10-11 22 komentarze
    5 FacebookTwitterPinterestEmail
  • Wspomnienia

    Nie dla niego, nie dla niej. Dla siebie

    by Jolanta Strażyc 2026-10-04
    2026-10-04

    Pamiętam jedną klientkę szczególnie. Nazwijmy ją po prostu ONA. Miała pięćdziesiąt lat i przez sporą część swojego życia była przede wszystkim żoną i matką. Mąż robił zawrotną karierę. Dzieci, już po …

    18 FacebookTwitterPinterestEmail
  • Wspomnienia

    Jak zostałam stylistką?

    by Jolanta Strażyc 2026-09-27
    2026-09-27

    Po kolejnych szkoleniach dla personal shopperów miałyśmy dużo entuzjazmu, kilka pomysłów i przekonanie, że chyba jesteśmy już całkiem nieźle przygotowane. Tylko jedna rzecz pozostawała niewiadomą. Prawdziwa klientka. Bo co innego …

    6 FacebookTwitterPinterestEmail
  • Wspomnienia

    Lato w galerii

    by Jolanta Strażyc 2026-09-20
    2026-09-20

    Umówiłyśmy się na kawę w małej kawiarni, w samym sercu galerii handlowej. Zapach świeżo mielonej kawy mieszał się z aromatem nowych ubrań i tego charakterystycznego zapachu galerii, który trudno opisać, …

    5 FacebookTwitterPinterestEmail
  • Wspomnienia

    No dobrze, to teraz zakładamy bloga

    by Jolanta Strażyc 2026-09-13
    2026-09-13

    W 2014 roku wszystko było jeszcze trochę inne. Facebook już oczywiście istniał i każda z nas miała swoje konto. Internet coraz bardziej wchodził do codziennego życia, ale nie było jeszcze …

    3 FacebookTwitterPinterestEmail
  • Wspomnienia

    Co możemy z tym zrobić?

    by Jolanta Strażyc 2026-09-06
    2026-09-06

    Po szkoleniu personal shopper miałyśmy certyfikaty. To znaczy — formalnie byłyśmy przygotowane do wykonywania zawodu. Przynajmniej tak wynikało z papierów. Problem polegał na tym, że papier nie odpowiadał na jedno …

    4 FacebookTwitterPinterestEmail
  • Wspomnienia

    Personal shopperki z Krakowa

    by Jolanta Strażyc 2026-08-30
    2026-08-30

    W 2014 roku, wpadłyśmy z Majką i Ewą na pomysł, który wydawał nam się wtedy jednocześnie świetny i całkiem rozsądny. Zapisałyśmy się na szkolenie personal shopper. Samo określenie brzmiało trochę …

    4 FacebookTwitterPinterestEmail
  • Wspomnienia

    Sześć sztalug

    by Jolanta Strażyc 2026-08-20
    2026-08-20

    Był rok 2014. Wiosna zaczynała się nieśmiało, jakby sama nie była jeszcze pewna, czy warto. Poranki były chłodne. Człowiek rano wychodził z domu w zimowej kurtce, a po południu żałował, …

    2 FacebookTwitterPinterestEmail
  • PodróżeWspomnienia

    Weekend w Nałęczowie

    by Jolanta Strażyc 2026-08-10
    2026-08-10

    Po wyjeździe Adama Majka jakby przycichła. Nie było w tym nic dziwnego. Przez cztery dni żyła czymś, co przez dwadzieścia lat istniało tylko w jej wyobraźni. A potem wszystko się …

    3 FacebookTwitterPinterestEmail
  • Wspomnienia

    Spotkanie po latach – część 2

    by Jolanta Strażyc 2026-07-30
    2026-07-30

    Adam został w Krakowie cztery dni. Tyle wystarczyło, żeby Majka zdążyła sobie przypomnieć, dlaczego kiedyś go kochała, i jednocześnie zrozumieć, dlaczego przez dwadzieścia lat nauczyła się bez niego żyć. Pierwszego …

    4 FacebookTwitterPinterestEmail
Load More Posts

O mnie

O mnie

Jolanta Strażyc

Nazywam się Jolanta Strażyc. Mieszkam w Krakowie. Jestem miłośniczką zdrowego stylu życia, muzyki klasycznej, mody, podróży i fotografii. Przez kilka lat prowadziłam bloga "Moda i fotografia", na którym oprócz tematyki lifestylowej pisałam o modzie oraz przedstawiam autorskie stylizacje poświęcone dojrzałym kobietom i pokazywałam, że życie nie kończy się po 50-tce.

Ostatnie posty

  • Między otwarciem a zamknięciem

    2026-10-11
  • Nie dla niego, nie dla niej. Dla siebie

    2026-10-04
  • Jak zostałam stylistką?

    2026-09-27
  • Lato w galerii

    2026-09-20
  • No dobrze, to teraz zakładamy bloga

    2026-09-13

Popularne posty

  • 1

    O mnie

    2024-09-30
  • 2

    Równo

    2024-10-20
  • 3

    Budapeszt

    2025-10-30
  • 4

    Lata siedemdziesiąte

    2025-02-10
  • 5

    W cieniu starych drzew – część 1

    2026-01-15
  • Facebook
  • Twitter
  • Instagram
  • Pinterest

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Back To Top
jolantastrazyc.pl
  • Strona główna
  • Kontakt
  • Podróże
  • Wspomnienia
  • Opowiadania
  • Genealogia
  • Saga